VIP tylko pyta
Aneta Gieroń i Jaromir Kwiatkowski rozmawiają z ks. prof. Michałem Hellerem, filozofem, teologiem, kosmologiem
Aneta Gieroń, Jaromir Kwiatkowski: Księże Profesorze, ostatnio regularnie przyjeżdża ksiądz do Rzeszowa, a Centrum Kopernika współpracuje z Wyższą Szkołą Informatyki i Zarządzania. Czy to oznacza, że Rzeszów jest ważnym miejscem na naukowej mapie Księdza Profesora?
Ks. prof. Michał Heller: Bez żadnej kokieterii muszę powiedzieć, że w Centrum Kopernika Rzeszów zajmuje specjalną pozycję. Spośród różnych współpracowników i sponsorów, rzeszowska WSIiZ jest chyba naszym najbardziej przyjaznym i skutecznym współpracownikiem, a ja sam przyjeżdżam tu tym chętniej, że zawsze wyjeżdżam stąd z większym bagażem optymizmu.
Doczekamy się konkretnych projektów Centrum Kopernika i Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania?
Plany na przyszłość są duże, ale to, co już zrobiliśmy, chyba można odnotować jako swego rodzaju sukces. Największym są wykłady organizowane przez Centrum Kopernika w ramach cyklu „Nauka i Wielkie Pytania”. Dzięki współpracy z Rzeszowem, te wykłady, które odbywają się fizycznie w Krakowie w każdą środę o godz. 18, mogą być oglądane w Internecie na całym świecie. W pierwszym semestrze zajmowaliśmy się zagadnieniami kursorycznymi; były wykłady wprowadzające do kosmologii, do filozofii nauki, do teorii ewolucji.
Przyjeżdżając na Podkarpacie, Ksiądz Profesor sięga chyba serdeczną pamięcią w przeszłość, bo tu, w parafii w Ropczycach, zaczęła się kapłańska droga Księdza Profesora…
Tak. Wymowny jest też fakt, że mieszkam w Tarnowie, a z Tarnowa jest taka sama droga do Krakowa i do Rzeszowa, tyle tylko, że w przeciwną stronę. Od zawsze jestem w dobrej komitywie z władzami Ropczyc. W maju jestem zaproszony na uroczystą sesję Rady Miasta i chętnie tam wrócę, żeby zobaczyć miasto po tylu latach. Czasami, gdy tamtędy przejeżdżam, nie mogę się nadziwić postępowi, który sprawił, że z zapuszczonej mieściny, jaką pamiętam z dawnych lat, Ropczyce wyrosły dziś na ładne, małe miasto. I jest to symptomatyczne w odniesieniu do całej Polski.
Powiedział Ksiądz kiedyś, że zawsze miał tę wadę, iż był zbyt ambitny i chciał zawsze robić rzeczy najważniejsze, a najważniejszymi sprawami ludzkości są religia i nauka. Dlaczego właśnie one?
To jest oczywiste, że te dwie rzeczy są najważniejsze. Nauka, bo pokazuje, jaki jest świat, ukazuje nam prawdę. Religia zaś decyduje o sensie życia, i to nie tylko życia na tym świecie, ale w ogóle całej wieczności, więc nie może być czegoś ważniejszego niż te dwie rzeczy.
Od ponad 50 lat Ksiądz Profesor jest kapłanem, od ponad 40 zajmuje się nauką. Czy religia jest potrzebna nauce? I vice versa - czy nauka jest potrzebna religii?
To są dwie różne sfery działalności i źle jest, gdy się je miesza. Gdy np. w nauce używa się argumentów religijnych jako naukowych, które mają decydować o słuszności lub nieprawdziwości jakiejś teorii naukowej. To jest błąd metodologiczny, który prowadzi do rozmaitych konfliktów i niepotrzebnych zadrażnień. Niekiedy ludzie mnie pytają, jak naukowo można udowodnić istnienie Trójcy Świętej. Oczywiście, nie można, dlatego, że nauka i wiara to dwie różne sfery poznania i doświadczenia, ale one spotykają się w człowieku, który może być i uczonym, i człowiekiem religijnym. Wtedy w psychice człowieka musi nastąpić pewne zharmonizowanie tych dwóch dziedzin i ono się dokonuje, w pierwszym etapie, przez zrozumienie ich odrębności. Natomiast w drugim etapie następuje pewne zharmonizowanie, dostrzega się, że one obydwie są potrzebne i wzajemnie się dopełniają.
Religia jest potrzebna może nie tyle nauce, co człowiekowi zajmującemu się nauką, bo religia daje poczucie sensu. Wiem, po co świat istnieje, skąd się wziął i do czego zmierza. Bez religii nawet nauka byłaby czymś bezsensownym, jakąś ślepą grą z przyrodą, która nie wiadomo dlaczego jest taka, a nie inna. Tymczasem przyroda jest zrozumiała, jest czymś, co da się badać, w czym jest zaklęta jakaś myśl. I nauka tę myśl rozszyfrowuje.
...
Więcej w VIP Biznes&Styl Numer 1(9) Styczeń-Luty 2010
Ksiądz Profesor Michał Heller
Światowej sławy kosmolog, fizyk, filozof i teolog, profesor Wydziału Filozofii Papieskiego Uniwersytetu Jana Pawła II w Krakowie, pracownik Obserwatorium Watykańskiego, członek zwyczajny Papieskiej Akademii Nauk i wielu towarzystw naukowych, m.in. International Astronomical Union. Autor ponad 50 książek matematyczno-fizycznych i kosmologicznych.
W 2008 r. został laureatem Nagrody Templetona, jednej z najbardziej prestiżowych i najwyżej na świecie dotowanych nagród dla uczonego, w wysokości ok. 1,6 miliona dolarów, nazywanej też „teologicznym Noblem”, którą w całości przeznaczył na założenie i rozwój Centrum Kopernika w Krakowie. Nagroda Templetona została ufundowana w 1972 roku przez brytyjskiego przedsiębiorcę i filantropa, sir Johna Templetona. Jest przyznawana za pokonywanie barier między nauką a religią. Jako pierwsza otrzymała ją w 1973 roku Matka Teresa z Kalkuty. Laureatami wyróżnienia są m.in. założyciel ekumenicznej wspólnoty w Taize brat Roger Schutz oraz rosyjski pisarz Aleksander Sołżenicyn.
74-letni ks. prof. Heller urodził się w Tarnowie, gdzie do dziś mieszka, a jego pierwszą placówką, do której trafił jako wikariusz po otrzymaniu święceń kapłańskich, była parafia w Ropczycach. Ksiądz profesor jest także miłośnikiem literatury i sztuki oraz dowcipnym obserwatorem codziennego życia. W jednej ze swoich książek „Jak być uczonym” pisze: „Czy to przyjemne, że coś się wie? Ciekawe, że na ogół wcale się o tym nie wie, że się wie, to znaczy posiadanej wiedzy nie towarzyszy świadomość jej posiadania. Wydaje mi się jednak, że najbardziej odczuwalną przyjemnością związaną z uprawianiem nauki nie jest stan posiadania wiedzy, ale proces jej zdobywania. Przygoda pioniera, odkrywcy… Wysiłek i ryzyko… I droga, którą się pokonuje. Ale czy przyjemność byłaby aż tak wielka, gdyby się jednak nie było przekonanym, że droga ta dokądś prowadzi i że warto tam zmierzać?”.






