Turystyka i historia
Bliska jest perspektywa połączenia regionu autostradą i drogami szybkiego ruchu z innymi państwami. Ale jak zatrzymać u nas turystów?
Podkarpacie? Co tu właściwie można zobaczyć oprócz Łańcuta, Leżajska i Bieszczadów? – spytał mnie kolega pochodzący ze Śląska. Zobaczyć można dużo. Problem w tym, że wciąż niewiele o tym w kraju wiadomo, choć turystyka to potężna gałąź gospodarki.
Tekst ANTONI ADAMSKI
Fotografie Tadeusz Poźniak
Zabytki Rzeszowa czekają na swoje odkrycie. Wspaniałe wnętrze kościoła oo.bernardynów z późnorenesansowym ołtarzem głównym – najcenniejszym poza Lwowem dziełem lwowskiego rzeźbiarza. Ogromny ołtarz pochodzi z I połowy XVII wieku. Wykonał go Jan Pfister - autor słynnej Kaplicy Boimów przy katedrze łacińskiej. Lwowska kaplica oblegana jest przez turystów. Jego rzeszowskie dzieło pozostaje nieznane, bo nie bardzo tu wiadomo, kim był Pfister. Prezbiterium u bernardynów, to pierwsze w Polsce świadomie skomponowane mauzoleum rodowe. W niszach klęczą postacie siedmiu rycerzy i jednego biskupa z rodu Ligęzów. Dr Andrzej Fischinger znalazł analogię do tego unikalnego mauzoleum aż w hiszpańskim Escorialu. Cudowna Matka Boska Rzeszowska jest gotycką figurą wykonaną w warsztacie krakowskim w III ćwierci XV w. (Jej fundatorem mógł być Jan Rzeszowski, krakowski biskup.) Przed konserwacją, cenną rzeźbę datowano na 1513 r. (według legendy to data jej odnalezienia). Temu datowaniu przeczą cechy stylistyczne figury – tak jakby przedtem nie badał jej żaden historyk sztuki. A tych mamy pod dostatkiem. Przypuszcza się, że monumentalny późnobarokowy ołtarz w kaplicy Matki Boskiej Rzeszowskiej, Lubomirscy sprowadzili z Francji.( Inna wersja przypisuje to dzieło warsztatowi rzeźbiarza Thomasa Huttera.) Zagadkowy obraz Chrystusa Cierpiącego jest dziełem malarza z dobrego europejskiego warsztatu. Jakiego? Nic o tym nie wiadomo.
„Małe Drezno” i „Galicyjska Jerozolima”
To tylko przykład jednej świątyni. Do listy zabytków godnych obejrzenia należy dopisać kościół farny z gotycką nawą - jak ustalono w trakcie niedawnej konserwacji - oraz renesansowymi nagrobkami rodu Rzeszowskich w prezbiterium. W wieku XVIII Rzeszów zdobył sobie miano „małego Drezna” dzięki kontaktom książąt Lubomirskich - właścicieli miasta - z dworem saskim. O rodzie książęcym przypomina bogato zdobiona empora - loża na piętrze – z której Lubomirscy słuchali mszy w kościele św. Krzyża (popijarskim) oraz epitafia wmurowane w ściany świątyni. Pamiątką z czasów Lubomirskich jest plan Wiedemanna (z 1762 r.) przedstawiający widok miasta z lotu ptaka. Ponad połowę jego powierzchni zajmowała wówczas rezydencja książęca otoczona ogrodami, warzywnikiem, zwierzyńcem i folwarkiem. Były właściwie dwie rezydencje: obronny, otoczony bastionami zamek (przebudowany przez Austriaków na sąd i więzienie na pocz. XX w.) oraz zachowany Letni Pałacyk. Rzeszowska starówka jest niewielka: obejmuje ulicę Pańską (dziś 3 Maja), plac rynkowy oraz fragmenty żydowskiego miasta z dwoma starymi synagogami. Od lat tradycyjnie brakuje pieniędzy na wytyczenie szlaku zabytków żydowskich w mieście zwanym niegdyś „Jerozolimą Galicyjską”.
Miasto niedostrzeżonych szans
Świetność rzeszowskiej rezydencji przejął w II połowie XVIII w. Łańcut Księżnej Marszałkowej Lubomirskiej. Dzisiejszy pałac, to wynik kolejnej przebudowy z końca XIX w. Wzniesiono wtedy nowe budynki Stajni Cugowych i Powozowni. Ta ostatnia jest unikalną - w skali europejskiej - specjalnością Łańcuta. W zbiorach Muzeum-Zamku zachowało się 120 pojazdów. Połowa z nich była własnością Potockich – ostatnich właścicieli rezydencji. Drugą część kolekcji zakupiono po wojnie, ratując od zniszczenia unikalne egzemplarze z różnych epok. Kiedyś planowano wystawienie ich w odnowionym Maneżu 10. Pułku Strzelców Konnych. Powiększona o 100 procent ekspozycja powozów stałaby się ogólnopolskim wydarzeniem muzealnym. Niestety w Maneżu znajdzie się turystyczny ośrodek usługowy, nazwany niewiadomo dlaczego Centrum Dziedzictwa Podkarpackiego. Zakupione po wojnie i zakonserwowane przez Łańcut powozy zostały rozproszone po innych muzeach. Za to do dawnej świetności wróciła pieczołowicie odbudowana z europejskich funduszy - Storczykarnia. Z hodowli tych kwiatów słynęła posiadłość Potockich na całą Galicję.
W podłańcuckich lasach niszczeje opuszczony pałacyk myśliwski w Julinie. Zbudowany z modrzewiowego drzewa zachował fragmenty pierwotnego wyposażenia. Nie ma pieniędzy na jego restaurację. Co gorsze – nie istnieje żadna realna koncepcja zagospodarowania unikalnego zabytku. Pałacyk otaczają ruiny zakładowego ośrodka wczasowego z minionej epoki. W pobliżu dogorywa zabytkowy spichlerz. Trudno dojechać do Julina. Dostępu bronią dziury w szosie (od strony drogi leżajskiej), w których zmieściłby się w całości mały fiat.
Muzeum – Zamek w Łańcucie zwiedzają w sezonie tłumy. Nieliczni turyści oglądają pełne uroku miasteczko, zabudowane stylowymi willami z przełomu XIX/XX stulecia, z ocalałą od pożogi wojennej synagogą i neogotyckim kościołem z kryptą grobową Potockich. Szafy zakrystii kryją stare ornaty oraz inne pamiątki z XVIII stulecia – pozostałości po emigrantach z ogarniętej rewolucją Francji (wśród nich znalazł się spowiednik królowej Marii Antoniny). Od czasów realnego socjalizmu po dzień dzisiejszy Łańcut to miasto niedostrzeżonych i niewykorzystanych szans.
Leżajsk nieznany
Z Łańcuta możemy dojechać do pięknie położonego wśród lasów Leżajska. Nazwę miasta znają chasydzi z całego świata, którzy raz lub dwa razy w roku przyjeżdżają tu na grób cadyka Elimelecha. Do cudownego obrazu Matki Boskiej udają się pielgrzymki z całego kraju. Bazylika oo.bernardynów jest wspaniałym przykładem dwóch faz polskiego baroku. Wczesną (XVII w.) reprezentuje snycerski warsztat klasztorny: rzeźba pełna bogatej dekoracji, przeludniona postaciami mitologicznymi oraz aniołów i świętych. Z tego okresu pochodzi ołtarz główny, stalle i prospekt organowy. O wiek późniejsze są ołtarze boczne – dzieło snycerzy lwowskich. Zdobią je monumentalne figury świętych zastygłe w gwałtownym ruchu, w pełnych ekspresji łamiących się ostro fałdach szat. Godne uwagi są krużganki klasztorne z refektarzem i muzeum zakonnym, pełnym dzieł malarstwa, rzeźby i złotnictwa.
Omijany przez turystów – choć położony centrum miasta, w Rynku - jest kościół parafialny ze wspaniałym wczesnobarokowym wystrojem i wyposażeniem, wykonanym przez ten sam warsztat klasztorny. Obok stara plebania, a pod nią nie do końca zbadane podziemia prowadzące do dawnego dworu Opalińskich - obecnie Muzeum Ziemi Leżajskiej. Muzeum powstało niedawno. Powołane do życia przez starostwo pokazuje historię miasta oraz rozwój piwowarstwa, z którego miasto słynie od kilkuset lat. W czasach, gdy samorządy obcinają fundusze na kulturę Leżajsk promuje miejscowe tradycje i własną przeszłość.
W korkach nie uprawia się turystyki
Wracamy do Łańcuta na ruchliwą międzynarodową trasę prowadzącą na Ukrainę. Problemem staje się przebicie przez korki w Przeworsku i Jarosławiu. W tej sytuacji mało kto zadaje sobie pytanie: co można obejrzeć po drodze? Tym bardziej, że wciąż brakuje podstawowych informacji. Kto nie zatrzymał się na obiad w gospodzie w „Pastewniku” (to niewielki skansen sąsiadujący z parkiem i pałacem Lubomirskich) ten mija częściowo zachowane mury obronne starego Przeworska. W obrębie murów piękny ratusz i dwie średniowieczne świątynie najwyższej klasy: kościół bożogrobców z kaplicą Grobu Pańskiego - wzorowaną na jerozolimskiej oraz klasztor oo. bernardynów. Kto wie, może skręcić w prawo, aby obejrzeć pałac - perełkę klasycyzmu, gdzie odtwarzane jest po powojennych spustoszeniach muzeum rodu Dzieduszyckich. Znacznie więcej problemów stwarza przejazd przez Jarosław, którego lista zabytków znacznie dłuższa. Wystarczy przykładowo wymienić rynek z zespołem renesansowych kamieniczek, ratuszem i wejściem do podziemnej trasy turystycznej oraz barokowe kościoły. Na szczęście rozpoczęły się prace przy budowie obwodnicy miasta.
Przemyśl w roli Wilna
Przemyśl bardzo sugestywnie odgrywał scenerię Wilna w filmie Andrzeja Wajdy „Kronika wypadków miłosnych” według powieści Tadeusza Konwickiego. Malowniczo położony na wzgórzach spiętrzonych nad doliną Sanu, wita przyjezdnych koronkowymi sylwetami barokowych wież, masywną bryłą kazimierzowskiego zamku i fasadami kamienic z galicyjskich „dawnych, dobrych czasów”. Ponad milion turystów rocznie zostawia te atrakcje „na boku”, ciągnąc szybką trasą na granicę w Medyce.
Przemyśla – miasto graniczne Unii Europejskiej, zupełnie w tej Unii nieznane. Nad rynkiem piętrzą się na wzgórzach jedna nad drugą bryły wiekowych świątyń: gotycka, zbarokizowana archikatedra u podnóża renesansowego zamku, którego początki sięgają XII wieku. Nad zespołem franciszkańskim (jego wejście dekorują wspaniałe kamienne rzeźby szkoły lwowskiej) góruje sobór archikatedralny św. Jana Chrzciciela, a jeszcze wyżej – zespół klasztoru karmelitów bosych z kościołem św. Teresy. Nad tymi barokowymi świątyniami później zbudowano jeszcze jeden kościół: neogotycki pod wezwaniem Matki Boskiej Szkaplerznej z klasztorem karmelitanek bosych. Przemyśl jest skarbnicą dawnej architektury: od renesansowych kamienic z podcieniami w Rynku po eklektyzm i secesję. Otoczony wieńcem fortów sprzed I wojny światowej był najpotężniejszą po Verdun twierdzą europejską. W pobliżu Fortu San Rideau w Bolestraszycach zachował się dworek Piotra Michałowskiego - jednego z najwybitniejszych naszych malarzy, jedynego Polaka, którego płótno możemy oglądać w Luwrze. Wokół dworu powstało Arboretum – wspaniały park z tysiącami gatunków rzadkiej roślinności. Pieczołowicie restaurowany zamek w Krasiczynie z basztami: Boską, Królewską, Papieską i Szlachecką jest jednym z najciekawszych przykładów architektury późnego renesansu i baroku. Mieszkańcy Przemyśla i okolic niewiele mają z tych skarbów: panuje tu największe bezrobocie w regionie. Większych inwestorów brakuje, choć od niedawna powstają prywatne hotele, kawiarnie i restauracje.
Polscy Romeo i Julia
Do Krosna przyjeżdżają na zakupy Słowacy. Mijają bez zatrzymywania się piękną, ubogą Duklę z XVIII-wiecznym pałacem Mniszchów i fundowanym przez nich kościołem św. Marii Magdaleny. Jego wnętrze utrzymane w pastelowych kolorach, pełne lekkich mebli i ogromnych luster kojarzy się z rokokowym salonem. Krosno w czasach Odrodzenia zwano „drugim Krakowem”. Tamtą epokę przypominają późnorenesansowe kamieniczki rynkowe z podcieniami i bogato rzeźbionymi portalami. Fara – kościół bogatego mieszczaństwa - zachowała się z niemal kompletnym wystrojem i wyposażeniem z XVII wieku fundowanym przez bogatych kupców. Kościół oo.franciszkanów z kaplicą Anny i Stanisława Oświęcimów przypomina o ich legendarnej miłości - równie tragicznej jak miłość Romea i Julii. Krosno zaczyna dbać o turystów realizując spójną i logiczną strategię promocji. Powstaje adresowane do turystów centrum szklarstwa artystycznego, które ma prezentować miejscową specjalność. W pobliskim zamku Kamieniec w Odrzykoniu niegdyś toczył się spór o mur graniczny, uwieczniony przez Aleksandra Fredrę w „Zemście”. Zamek dolny otoczył opieką Andrzej Kołder –ceniony opiekun zabytków, który niedawno w dworku w Kopytowej k. Krosna otworzył prywatne Muzeum Kultury Szlacheckiej.
Mały Wawel
Od dziesięcioleci przystankiem przy drodze w Bieszczady jest Sanok, gdzie turyści oglądają dwie z bogatych kolekcji ikon na Podkarpaciu: w Muzeum Historycznym oraz w skansenie (trzecia znajduje się w Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej). Położony na wysokiej skarpie zamek - dawna rezydencja królowej Bony odzyskał po konserwacji swój pierwotny wygląd „małego Wawelu”. Renesansowa kamieniarka: kamienne portale i obramienia okien oraz odnaleziony w czasie konserwacji kartusz z herbem królowej Bony świadczą o tym, iż w Sanoku pracowali królewscy kamieniarze zatrudnieni przy przebudowie Wawelu. Dobudowywane obecnie nowe skrzydło zamku przeznaczone jest na kolekcję malarstwa Zdzisława Beksińskiego - najbardziej znanego artysty tego regionu. Na razie jest ona eksponowana na II piętrze zamku wraz z rzeźbami Mariana Kruczka, pochodzącego z pobliskiej wsi Płowce. Sanok uwieczniony został przez Jarosława Haszka w „Przygodach dobrego wojaka Szwejka”. Drugi - po przemyskim - kameralny pomnik Józefa Szwejka ustawiono na miejscowym deptaku. Oba miasta goszczą szwejkowskie manewry organizowane przez stowarzyszenia noszące jego imię. Miłośników II wojny światowej zainteresują udostępnione kilka lat temu potężne niemieckie umocnienia: w wydrążonej Tarnowskiej Górze w Strzyżowie oraz w Stępinie – Cieszynie w gminie Frysztak. Hitler przyjmował tam Mussoliniego. Organizowane od niedawna rekonstrukcje historycznych wydarzeń gromadzą tysiące uczestników i widzów.
Ten pobieżny, fragmentaryczny rejestr zabytków w niektórych miejscowościach pokazuje, iż Podkarpacie mogłoby nieźle zarabiać na turystyce. Bliska jest perspektywa połączenia regionu autostradą i drogami szybkiego ruchu z sąsiednimi państwami. A wtedy okaże się, że władze niektórych miast nie wiedzą jak turystów zatrzymać – choćby na kilka godzin.
Artykuł ukazał się w Numerze 3(17)VIP Biznes&Styl, maj-czerwiec 2011









