Biznes niekoniecznie jest samolubem
Społeczna odpowiedzialność biznesu ( CSR z ang. Corporate Social Responsibility) – popularny slogan, moda, która od kilku lat na dobre okupuje biznesowe salony, czy może jednak coś więcej niż tylko dobroczynny listek figowy do dużych pieniędzy, zarabianych przez duże korporacje, którym tak samo jak na zysku netto zależy na dobrym wizerunku w mediach. Zwolenników i przeciwników CSR-u, który bywa niekiedy mylony, albo uwikłany w marketing, jest tak samo wielu. Jednak w mądry CSR już w XVIII wieku wierzył entuzjasta wolnego rynku i kapitalizmu, Adam Smith mówiąc: …Bez względu na przypuszczania, jakim samolubem może się człowiek stać, są jednak wyraźne zasady w jego naturze, dzięki którym los innych jest dla niego ważny i dzięki czemu szczęście innych jest mu niezbędne, mimo że to nie dostarcza mu nic więcej poza obserwowaniem radości innych.
Tekst Aneta Gieroń
Fotografie Tadeusz Poźniak, archiwum WSK Rzeszów, PGE Obrót S.A.
Pojęcie społecznej odpowiedzialności biznesu prawdziwą karierę zrobiło w ostatnich kilkunastu latach, kiedy polska gospodarka z socjalistycznej przeszła na jej kapitalistyczne tory. Koncepcja, potocznie nazywana CSR-em zakłada, że przedsiębiorstwa koncentrują się nie tylko na wypracowywaniu zysków, spełnianiu wszystkich wymogów formalnych i prawnych niezbędnych do funkcjonowania w świecie biznesu, ale także na inwestowaniu w społeczeństwo, którego przedsiębiorstwo jest częścią. Chodzi o wspieranie kultury, sportu, edukacji, nauki, bezpieczeństwa oraz ochronę środowiska naturalnego.
Społeczna odpowiedzialność biznesu w swoich założeniach szlachetna wzbudza jednak gorące dyskusje. Trudno żeby było inaczej, skoro jednym z najsłynniejszych filantropów i realizatorów CSR-owych założeń jest Bill Gates, amerykański przedsiębiorca, współzałożyciel Microsoftu, jeden z najbogatszych ludzi na świecie, a jednocześnie przedsiębiorca powszechnie krytykowany za swoje antykonkurencyjne podejście do prowadzenia interesów, za co kilkakrotnie karany był wyrokami sądowymi i wielomilionowymi karami. W tym kontekście nie brakuje krytyków działań CSR-owych Gatesa, które mają ogromne znaczenie dla rozwoju nauki i ochrony środowiska naturalnego, ale zbyt często oceniane są przez pryzmat marketingowych sztuczek mających poprawić wizerunek Gatesa – miliardera znanego ludziom pod każdą szerokością geograficzną, ale kojarzonego z nieetycznymi praktykami w biznesie. Sam CSR zakłada bowiem, że społeczna odpowiedzialność biznesu oznacza nie tylko dzielenie się wypracowanym przez przedsiębiorstwa zyskiem, co przede wszystkim uczciwy biznes.
Komercyjne cele i jeszcze to coś
Na Podkarpaciu w ciągu ostatnich lat systematycznie przybywa firm realizujących przemyślane działania CSR-owe, które obliczone są na dłuższe trwanie, niekoniecznie epizodyczne zaistnienie w mediach, choć i takich przedsięwzięć nie brakuje. Gdyby nie CSR nie byłoby Politechniki Dziecięcej, stypendiów naukowych dla uzdolnionej młodzieży, Muzycznego Festiwalu w Łańcucie robionego z międzynarodowym rozmachem, „Firmowych spotkań ze sztuką”, które Podkarpackie Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych organizuje wspólnie z Elektromontażem Rzeszów SA oraz ICN Polfa S.A., dodatkowych spektakli w teatrze, festiwali teatralnych, zawodów sportowych i wielu innych przedsięwzięć.
Niekwestionowanym liderem CSR-owym na Podkarpaciu jest ICN Polfa S.A. O pieniądzach wydawanych na CSR, firma nie mówi, tak samo jak o podatkach. Wiadomo jednak, że spośród podkarpackich firm, to właśnie farmaceutyczna spółka zostawia najwięcej pieniędzy z podatków w rzeszowskiej kasie, a na CSR też wydaje najwięcej. I gdy w Polsce nikomu jeszcze nie śniło się o CSR, w latach osiemdziesiątych Polfa ufundowała witraż do ołtarza głównego w rzeszowskiej katedrze. Czasy głębokiego PRL-u, jedna z największych firm w regionie i cenna rzecz ufundowana dla kościoła – dziś może nie robi to dużego wrażenia, ale prawie 30 lat temu historia należała do tych z cyklu niemożliwych.
- W biznesie widzimy więcej niż tylko własne, komercyjne cele – mówi Tadeusz Pietrasz, dyrektor ICN Polfa Rzeszów S.A. – Postrzegamy biznes nie tylko jako dostarczanie na rynek wysokiej jakości i skuteczności leków, ale takie funkcjonowanie naszej organizacji, które pozwoli nam nazwać siebie firmą odpowiedzialną społecznie. Kierowanie się zasadami CSR oznacza dla nas: etyczne prowadzenie biznesu we wszystkich sferach aktywności a zatem: dbałość o pracowników i ich rodziny, równość szans kobiet i mężczyzn w miejscu pracy, zaangażowanie proekologiczne, wsparcie finansowe dla studentów, wspieranie nauki, kultury i sztuki oraz działania na rzecz rozwoju lokalnego.
Przeciwnicy społecznej odpowiedzialności biznesu podkreślają, że najważniejszym zadaniem firmy jest koncentrowanie się na wypracowaniu maksymalnie dużego zysku. Argumentują, że menedżerowie zaangażowani w społeczną odpowiedzialność biznesu mogą przynosić więcej szkody niż pożytku, chociażby ze względu na brak znajomości tematyki społecznej, a same firmy nie mają doświadczenia w kierowaniu programami społecznymi, w czym od zawsze specjalizują się organizacje non profit.
- Obce jest nam myślenie: „sprzedawca sprzedaje – klient kupuje” i na tym urywa się kontakt. Naszym celem jest dostarczenie ludziom pozytywnej energii, nie tylko tej w …. gniazdku – twierdzi Henryk Małecki, prezes PGE Obrót S.A. z siedzibą w Rzeszowie. To oczywiste, że odpowiedzialna spółka, a taką jest PGE Obrót, angażuje się w życie lokalne społeczności. Sponsorujemy działalność artystyczną Filharmonii Rzeszowskiej i Teatru im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie, wspieramy Carpathia Festival i Światowy Festiwal Polonijnych Zespołów Folklorystycznych 2011. Przypomina mi się aforyzm: „Skromna nawet pomoc zawsze jest lepsza od wielkiego współczucia”, która to myśl jest odpowiedzią, dlaczego pomagamy także organizacjom charytatywnym, m.in. Caritasowi.
PGE Obrót S.A. z siedzibą w Rzeszowie od 2007 r. jest jedną z kluczowych spółek PGE Polskiej Grupy Energetycznej S.A. – największej grupy energetycznej w Polsce i jednej z największych firm energetycznych w Europie Środkowej i Wschodniej. Spółka, której korzenie wywodzą się z Elektrowni Miejskiej w Rzeszowie koncentruje się na sprzedaży energii elektrycznej i ma ponad 5 milionów odbiorców. Ma pieniądze i ambicje, by wspierać międzynarodowy Muzyczny Festiwal w Łańcucie i żużlową drużynę PGE Marma Rzeszów.
Rockefeller i Carnegie - od bezdusznych miliarderów do filantropów
Historia CSR-u jest jednak dużo bardziej skomplikowana, niż w dobie mediów elektronicznych mogłoby się zdawać. Pierwsze systemowe działania CSR-owe pochodzą z końca XIX wieku, z czasów legendarnych krezusów: Johna D. Rockefellera i Andrew Carnegie. Z epoki budowania bajecznych fortun, gdzie na etykę biznesu nikt się nie oglądał, a na porządku dziennym było niepłacenie podatków i bezwzględny wyzysk pracowników. W końcu jednak doszło do uregulowania prawa na linii gospodarka - państwo - społeczeństwo i tak narodziły się pierwsze prospołeczne działania w biznesie. Dzięki temu nikt już nie pamięta miliardera Rockefellera liczącego krople cyny wykorzystywane do zanitowania kanistrów w jego spółkach naftowych, tak by maksymalnie obniżyć koszty produkcji i zmaksymalizować zyski, ale cały świat mówi dziś o Rockefellerze fundatorze Uniwersytetu Chicagowskiego i największym filantropie świata. Bez wątpienia setki milionów dolarów wydane przez Rockefellera na prospołeczne działania, jego nadszarpnięty wizerunek bezwzględnego kapitalisty z początku XX wieku, w kolejnych latach przemieniły niechlubne nazwisko w znakomitą markę wywołującą prawie wyłącznie pozytywne skojarzenia. Podobnie rzecz się ma z Andrew Carnegie, którego nikt nie wspomina jako właściciela amerykańskich stalowni, który do rozmów ze związkami zawodowymi w swoich spółkach wysyłał uzbrojonych policjantów, a robotnikom płacił głodowe pensje. Dziś nazwisko Carnegie kojarzy się światu ze słynną salą koncertową w Nowym Jorku – Carnegie Hall ufundowaną przez amerykańskiego przedsiębiorcę i siecią publicznych bibliotek założonych na wszystkich kontynentach. Pod koniec życia Andrew Carnegie przekonywał, że ludzie bogaci powinni oddawać nadwyżki swych fortun na cele społeczne, pozostał jednak przeciwnikiem dobroczynności: uważał, że pomagać należy tylko poprzez ułatwienie zdobywania wiedzy. Czy działania CSR-owe, z jakich zasłynęli Rockefeller i Carnegie zrekompensowały twardą politykę biznesową obu miliarderów? Dziś z perspektywy 100 lat trudno o pełnowymiarowe oceny. Na pewno pozostawili po sobie coś, co społeczeństwo amerykańskie odmieniło raz na zawsze. Można się zastanowić, kiedy w Polsce, na Podkarpaciu doczekamy się działań CSR-owych, które wyjdą poza ramy mecenatu rozgrywek sportowych, czy systematycznych, ale jednak fragmentarycznych dotacji kultury, a będą skoncentrowane na przedsięwzięciach naukowych i kulturalnych, które staną się dobrodziejstwem na dziesiątki lat.
Od Politechniki Dziecięcej do zaawansowanego technologicznie regionu
Wśród pomysłów CSR-owych , które powoli zaczynają odmienić Podkarpacie są: Politechnika Dziecięca, pomysł realizowany przez rzeszowską WSK-a i Politechnikę Rzeszowską, mający sprawić, że dzieci zakochają się w przedmiotach ścisłych, a tym samym w przyszłości studiować będą na uczelniach technicznych. To jeden z lepszych pomysłów na rozwój Podkarpacia, a dla młodych ludzi szansa na znalezienie zatrudnienia w dorosłym życiu. Idea Politechniki Dziecięcej jest też długofalowym działaniem, które ma zagwarantować dostęp do wyszkolonej kadry dla coraz większej liczby firm skupionych w Stowarzyszeniu „Dolina Lotnicza”.
- Odkąd WSK-a jest częścią amerykańskiej korporacji UTC, możemy mówić o uporządkowanych i przemyślanych działaniach CSR-owych – twierdzi Marek Bluj z działu komunikacji rzeszowskiej WSK-a. - Zgodnie z filozofią UTC wspieramy przedsięwzięcia związane z edukacją, bezpieczeństwem, ochroną środowiska i kulturą. Najważniejszy jednak jest dla nas blok edukacyjny: Politechnika Dziecięca, Odlotowa Fizyka - pokazowe, innowacyjne lekcje fizyki dla uczniów gimnazjum, Sugestia – prezentacje z wykorzystaniem praw fizyki dla licealistów i Otwarta Fabryka, czyli młodzież odwiedzająca rzeszowską WSK-a.
W 2010 roku WSK-a była mecenasem Muzycznego Festiwalu w Łańcucie. W tym roku dofinansowuje Bieszczadzką Grupę GOPR. - Wybór jest nieprzypadkowy. WSK Rzeszów wspiera organizacje i stowarzyszenia, które cieszą się uznaniem i prestiżem w społeczeństwie oraz prowadzą potrzebną działalność na rzecz poprawy bezpieczeństwa oraz ochrony środowiska. Wszystkie te wymagania spełnia Bieszczadzka Grupa GOPR strzegąc bezpieczeństwa, ratując zdrowie i życie, chroniąc przyrodę w naszych Bieszczadach – tłumaczy Marek Darecki, prezes rzeszowskiej Wytwórni.
O nieprzypadkowych wyborach i działaniach mówi też Teresa Drupka, odpowiedzialna za public relations w ICN Polfa Rzeszów S.A. Osób codziennie pukających do drzwi korporacji z prośbą o pomoc są dziesiątki, CSR to jednak nie to samo, co dobroczynność. – W sytuacjach, gdy można uratować życie, albo zdrowie, staramy się nie odmawiać, ale w ciągu roku realizujemy plan CSR-owy, który koncentruje się na wspieraniu nauki, kultury i sportu, a nie realizacji setek pojedynczych podań o dofinansowanie koloni, albumu, albo książki - mówi Teresa Drupka.
ICN Polfa Rzeszów S.A. od wielu lat jest głównym sponsorem Biura Wystaw Artystycznych w Rzeszowie, patronuje koncertom na Muzycznym Festiwalu w Łańcucie, wspiera rzeszowski teatr, duże pieniądze przeznacza na stypendia i współpracę naukową z Politechniką Rzeszowską, od kilkunastu lat konsekwentnie rozbudowuje turniej piłki nożnej dla młodzieży szkół podstawowych z Podkarpacia, do którego dołączył też Tarnów. Ale jej najpopularniejszym przedsięwzięciem CSR-owmy w ostatnim czasie są „Firmowe spotkania ze sztuką”. Pomysł jest niecodzienny, bo w roli sal wystawowych są: duża sala konferencyjna w ICN Polfa oraz ostatnie piętro budynku zaadaptowane na galerię w rzeszowskim Elektromontażu, gdzie raz w miesiącu organizowane są wernisaże podkarpackich artystów. Obie firmy pokrywają koszty organizacyjne i promocyjne, Podkarpackie Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych jest opiekunem artystycznym wystaw. Przy okazji takich imprez pojawiają się pytania, na ile CSR wpływa na życie lokalnej społeczności, a na ile jest efektownym zabiegiem, który ma zagwarantować dużym firmom darmową promocję w mediach?
- Ja nie podzielam tej opinii, chociaż może też nie być pozbawiona racji – odpowiada Teresa Drupka. - Wszystko zależy od tego, jakie intencje przyświecają poszczególnym firmom i jaki efekt chcą osiągnąć. Oczywiście można organizować jednorazowe, spektakularne akcje, które będą zauważone przez media, ale CSR jest działaniem długofalowym, a jego efekty przychodzą zwykle po latach.
Tekst ukazał się w Numerze 4(18)VIP Biznes&Styl, lipiec-sierpień 2011








