Innowacyjne przestrzenie

Jak to robią Amerykanie, czyli

Dolina Krzemowa marzeniem Doliny Lotniczej

Kilkaset metrów od portowego nabrzeża San Francisco przy Montgomery Street znajduje się Wells Fargo Museum – w jednym miejscu historie pierwszych wielkich zdobywców Kalifornii. Ogarniętych gorączką złota poszukiwaczy, marzących o znalezieniu ogromnego samorodka żółtego kruszcu. Legendarnych, XIX wiecznych mistrzów „Formuły 1” przemierzających konnymi dyliżansami przestrzenie Ameryki, od Nowego Jorku, przez małe miasteczko Warsaw aż do Sacramento. Czy też twórców pierwszych w Kalifornii banków, takich jak Henry Wells i William G. Fargo, którzy w 1852 roku otworzyli w San Francisco swoje pierwsze biuro. Utworzona przez nich firma oferowała usługi bankowe: kupno i sprzedaż złota, skup weksli, transfer pieniędzy oraz dostarczanie poczty, czyli delivering mail. Bardzo szybko firma WELLS FARGO, uniwersalny agent dynamicznie rozwijającego się amerykańskiego świata biznesu, zdobyła tysiące klientów dzięki umiejętności łączenia ludzi na ogromnym terytorium dziewiczej Ameryki. U schyłku XIX wieku WELLS FARGO stała się symbolem amerykańskiego snu o bogactwie, a w Europie, Azji i Ameryce Południowej powstawały jej oddziały. Sto lat później kolejne fuzje uczyniły z niej multi-miliardową korporację o przychodach około 100 miliardów dolarów i zyskach 12 miliardów USD, co w roku 2009 dało jej 19 pozycję wśród 500 największych korporacji USA.

Tekst i fotografie Krzysztof Kaszuba

Kiedy po wojnie Północ-Południe dyliżanse Wells Fargo pędziły z San Francisco do Los Angeles, zatrzymywały się na chwilę w małych miejscowościach o dźwięcznych nazwach Palo Alto, San Jose, Santa Clara, Santa Cruz. Ich mieszkańcy słynęli z sadów soczystych pomarańczy, moreli i śliwek. Tragiczne w skutkach trzęsienie ziemi, które w 1906 roku zniszczyło San Francisco, spowodowało, że w oddalonych o kilkadziesiąt kilometrów miasteczkach pojawili się uchodźcy z miasta Św. Franciszka. Wspaniałe warunki klimatyczne, stała temperatura w granicach od 15 do 30 stopni Celsjusza, minimalne w porównaniu z San Francisco mgły i deszcze, sprawiły, że wielu z przybyłych pozostało w Dolinie Santa Clara na dłużej. Utworzony 20 lat wcześniej w Palo Alto przez gubernatora Kalifornii, Lelanda Stanforda uniwersytet, zbudowany by upamiętnić 16- letniego syna gubernatora, który zmarł w trakcie podróży w Wenecji, stał się miejscem, do którego zaczęli przyjeżdżać młodzi Amerykanie.                 

Garaże sukcesu

Obecnie z San Francisco najłatwiej i najszybciej dojeżdża się do Palo Alto szybką kolejką „caltrain”. Dystans 60 km pociąg pokonuje w 60 minut, zatrzymując się po drodze na kilkunastu stacjach. W latach 30-tych XX wieku wielokrotnie tę trasę pokonywali Bill Hewlett i Dave Packard, studenci Stanford University. W 1934 roku po ukończeniu studiów pierwszy z nich wyjechał kontynuować studia w MIT w Cambridge koło Bostonu, drugi rozpoczął pracę w Nowym Jorku, w General Electric. W 1938 roku obaj wrócili do Palo Alto i zamieszkali w domu przy Addison Avenue. Dave z żoną wynajęli apartament, Bill małą kawalerkę na poddaszu. Ich miejscem biznesowo-konstruktorskich spotkań po zakończeniu podstawowej pracy stał się położony obok domu garaż o wymiarach 12x18 stóp. Kapitał spółki o wartości 538 dolarów obejmował m.in. używaną wiertarkę. W garażu powstały pierwsze dzieła wspólników, m.in. pierwszy produkt HP, audio oscylator Model 200A. W 1939 Bill i Dave utworzyli Hewlet-Packard Company, znaną dzisiaj pod skrótem HP. A po ślubie Billa, mały pokoik na poddaszu stał się pierwszym biurem firmy. W 1989 roku Bill Hewlett i Dave Packard dokonali uroczystego odsłonięcia tablicy przed garażem – ikoną, miejscem  narodzin Silicon Valley – Doliny Krzemowej, światowego centrum nowoczesnych technologii. W 2007 roku, odnowiona przez firmę HP nieruchomość obejmująca dom i garaż, została wpisana do Narodowego Rejestru Miejsc Historycznych Stanów Zjednoczonych.

Pierwsze lata rozwoju HP przypadły na okres II wojny światowej. Kalifornijskie fabryki zamiast traktorów rozpoczęły produkcję czołgów i coraz bardziej wyrafinowanego sprzętu dla armii. Położone w pobliżu uniwersytety w San Francisco, San Jose, Santa Clara oraz Berkely i Stanford zapewniały dopływ świetnie wykształconych kadr. Warunki naturalne, sprzyjający klimat, nadmorskie plaże i narciarskie stoki w zasięgu wzroku wprost zachęcały do twórczej aktywności. Ta twórcza aktywność trafiła na wyrosłe m.in. z tradycji Wells Fargo pierwsze w świecie fundusze dla aktywnych, pomysłowych wynalazców, fundusze venture capital. Fundusze, których ideą jest inwestowanie w przedsięwzięcia wysokiego ryzyka z pełną świadomością, że sukcesem zakończy się co piąty a może co dziesiąty pomysł.

 

Przykładem niezwykłego sukcesu, który zaczął się w innym garażu, kilkanaście kilometrów od Palo Alto, w miasteczku Los Altos jest historia firmy Apple.  W kwietniu 1976 roku, w prima aprilis, czyli jak mówią Amerykanie Fool’s Day, w garażu spotkało się dwóch nietuzinkowych ludzi. Urodzony w San Francisco kreator niezwykłych produktów Steven Paul Jobs oraz Stephen Wozniak. Efektem ich współpracy stały się najbardziej pożądane komputery świata. W 1995 roku sukces Pixar’s Toy Story potwierdziły biznesową kreatywność Jobsa, który wprowadził Hollywood do Doliny Krzemowej. Po okresie wzlotów i upadków ostatnie lata to niezwykły benefis Steve’a Jobsa. Nowe iMac-i i iPod-y pomnożyły jego ogromny majątek, a firma Apple wielokrotnie zwiększyła wartość rynkową.  W 2009 roku magazyn Forbes uznał go za jednego z najważniejszych ludzi świata, a magazyn Fortune wybrał go „CEO of the decade” - najlepszym zarządzającym dekady.  2 marca br., kilka dni po swoich urodzinach, w Yerba Buena Center w San Francisco, nazywany przez amerykańskie media - „insanely great” - obsesyjnie wielkim, Stew Jobs zaprezentował całemu światu kolejny kultowy produkt - iPad2.

Strażnik pomysłów

Obecnie naukowcy Stanford University, pracownicy i studenci, tworzą setki wynalazków każdego roku. Powstają one najczęściej w uniwersyteckich laboratoriach, ale często ich źródłem są dyskusje i praca w studenckich pokojach i miejscach przypominających słynny garaż twórców HP. Od 1970 roku wielu odkrywców ze Stanford University trafia do szczególnego miejsca położonego przy El Camino Real głównej arterii biegnącej przez Palo Alto. To szczególne miejsce to OTL, Office of Technology Licensing Stanford University, Biuro Licencjonowania Technologii. OTL to miejsce, gdzie wynalazca – pracownik naukowy uniwersytetu czy student – dowie się wszystkiego na temat, jak opatentować swój pomysł i zadbać o prawo do własności intelektualnej. OTL, to strażnik pilnujący, by nikt nie ukradł pomysłu. Przy okazji OTL pomoże skomercjalizować pomysł. Według profesora Piotra Moncarza ze Stanford University, bardzo aktywnego uczestnika życia naukowo-biznesowego Doliny Krzemowej, funkcjonowanie OTL to znakomity przykład dbania o wspólny sukces wynalazcy i uniwersytetu. Przy okazji to pomysł na uczciwy biznes. Katalizatorem dynamicznego rozwoju innowacyjności amerykańskich uczonych i studentów było m.in. przyjęcie w 1980 roku tzw. Bayh-Dole Act, ustawy, która stworzyła prawo do posiadania własności intelektualnej przez amerykańskie uniwersytety. W 2010 roku do OTL wpłynęło 450 zgłoszeń wynalazków od uczonych i studentów Stanford University. Uzyskano 90 patentów, a przychody OTL wyniosły 65 mln USD. Źródłem sukcesu jest przejrzystość procesu i prosty podział zysku. Koszt procesu komercjalizacji wynalazku to 25% przychodu. 15% trafia na konto Stanford University. Pozostałe 60% dzielone jest na trzy równe części. 20% dla szkoły (głównej jednostki organizacyjnej uniwersytetu), 20% dla wydziału, 20% dla twórcy. Ważnym elementem wspierającym kreatywność i innowacyjność uczonych Stanford University są dwuletnie urlopy dla wynalazców na założenie firmy. Jest to czas zasiewu dla setek firm typu venture capital czy też Business Angel - „aniołów biznesu”, które niczym XIX wieczni poszukiwacze przepłukujący tony piasku w nadziei na znalezienie samorodków złota, inwestują w nowe pomysły, nowych bohaterów amerykańskiego snu na miarę legend Doliny Krzemowej jak Jobs i Wozniak (Apple) czy Page i Brin (Google).  Istotnym źródłem innowacyjności amerykańskiej gospodarki jest fakt, że np. 92% doktorantów Stanford trafia do przemysłu.  Nie ulega wątpliwości, że adaptacja w Polsce amerykańskich rozwiązań dotyczących kreowania innowacyjności jest szansą na opuszczenie przez nasz kraj ostatnich pozycji w światowych rankingach innowacyjności. Teoretycznie są pieniądze (bardzo małe!) na naukę, badania i rozwój technologii, ale niestety nie ma na komercjalizację. A przecież w nowej perspektywie finansowej Unia Europejska zwiększy nakłady na badania. Pieniądze trafią do najsilniejszych.         

 Dobre praktyki

Jedną z tysięcy małych firm działających w Dolinie Krzemowej jest Eurocal Group, której współzałożycielem jest George Slawek, członek zarządu US-Polish Trade Council, Rady ds. Handlu Polska – Stany Zjednoczone.  Eurocal Group zajmuje się m.in. wspieraniem aktywności europejskich firm w Dolinie Krzemowej. Według urodzonego w Wielkiej Brytanii Georga, najważniejszym czynnikiem sukcesu firm w Dolinie Krzemowej jest mentalność studentów i założycieli firm. Nie boją się, że pomysł się nie powiedzie a firma może upaść. To przecież także okazja do nauki. Cały ekosystem Doliny Krzemowej oparty jest na niezwykle silnym poczuciu przedsiębiorczości. Równocześnie bardzo prosto i szybko zakłada się firmę. Rejestracja firmy kosztuje poniżej 200 dolarów, a adwokat około 1000 dolarów. W Dolinie Krzemowej działa kilka firm założonych przez Polaków. Przykładem sukcesu jest Calmax Technology utworzona przez Bogdana Marcinkowskiego. Znacznie więcej jest polskich inżynierów. Wielu z nich uczestniczy w działalności Polish American Engineers Club. Klub organizuje dużo ciekawych konferencji z udziałem Polaków z USA, Kanady, Polski.  W grudniu 2010 roku w Hoower Institute na terenie Uniwersytetu Stanforda odbyło się kilkudniowe Poland – Silicon Valley Technology Symposium. Około 60 przedstawicieli polskich uczelni, naukowców i doktorantów m.in. z Politechniki Gdańskiej, Śląskiej, Rzeszowskiej, AGH miało okazję uczestniczyć w dyskusjach i spotkaniach skoncentrowanych na nowych technologiach i możliwościach rozwoju współpracy uczelni i przedsiębiorstw. Znakomite wystąpienia polskich inżynierów i zarządzających polskimi oddziałami światowych liderów innowacji jak: Google,  Motorola czy Intel potwierdziły ogromny potencjał polskich inżynierów i polskich przedsiębiorstw. Dyrektor Andrzej Rybka z Doliny Lotniczej w trakcie jednego z paneli zaprezentował potencjał, sukcesy i możliwości rozwoju firm i uczelni funkcjonujących w najbardziej znanym w świecie polskim klastrze lotniczym ze stolicą w Rzeszowie. W ten sposób Dolina Lotnicza z Podkarpacia trafiła do Doliny Krzemowej w Kalifornii. Kolejny krok należy do przedsiębiorców i uczonych. 26 marca 2011 roku US-Polish Trade Council zorganizował w siedzibie Facebook w Palo Alto, w trakcie Global Technology Symposium 2011 Dzień Polski - Poland Day, który był kolejną okazją do promocji polski i polskich inżynierów.

Innowacyjna Przestrzeń

Dolina Krzemowa to piękny przykład innowacyjnej przestrzeni przyjaznej ludziom. Te przyjazne cechy to m.in. świetna infrastruktura komunikacyjna. Piękne, nowoczesne lotnisko w San Jose i jeszcze kilka w najbliższej okolicy, bezkolizyjne autostrady i trasy szybkiego ruchu oraz kolej łącząca miasteczka Doliny Krzemowej od San Jose po San Francisco. Studenci i społeczność Stanford University oraz okolicznych miejscowości korzystają z bezpłatnego transportu autobusowego dzięki jego finansowaniu przez Urząd Miasta Palo Alto, centrum handlowe Stanford Shopping Center, Palo Alto Medical Foundation oraz Stanford Medical Center. Władze miejskie Palo Alto do zarządzania rozwojem miasta od kilku lat korzystają ze znakomitego oprogramowania przygotowanego przez firmę informatyczną z kanadyjskiego Vancouver. Program See-it (social and environmental and economic indicators) jest dostępnym - dla każdego mieszkańca i oczywiście przedstawiciela władzy - narzędziem pozwalającym ocenić stopień realizacji uchwalonych przez władzę miasta zadań do realizacji, w krótkim i długim horyzoncie czasowym. Program umożliwia aktywny udział mieszkańców w kreowaniu planów rozwojowych i zgłaszaniu uwag do wątpliwej jakości pomysłów. Holistyczna struktura programu zbudowana z 10 kół pokazuje aktualny stopień realizacji przedsięwzięć a trzy kolory: czerwony, żółty i zielony określają punktowy poziom satysfakcji. Poziom od 8 do 10 punktów (kolor zielony) oznacza wysoki stopień satysfakcji np. z gospodarki odpadami w mieście,  kolor czerwony od 0 do 2 punktów oznacza bardzo niski poziom satysfakcji, np. wykorzystania alternatywnych źródeł energii w mieście. Program See-it jest skutecznym narzędziem oceny działań burmistrza i ośmiu radnych tworzących Radę Miasta. Jest to dodatkowy doping dla władz miasta ponieważ w większości amerykańskich miast radnych wybiera się w jednomandatowych okręgach wyborczych. Ich liczba nie wynika z żadnych reguł. Przykładowo liczący 8,5 mln mieszkańców Nowy Jork ma 51 radnych, Chicago z liczbą 2,9 mln mieszkańców ma 50 radnych a zamieszkała przez 1,5 mln osób Filadelfia ma 10 radnych. Zarobki burmistrzów bywają bardzo wysokie, ale są też miasta, gdzie burmistrz zarabia kilka tysięcy dolarów rocznie. Nie ma też wspólnych dla miast reguł dotyczących kadencyjności. Cechą szczególną innowacyjnej przestrzeni Doliny Krzemowej jest różnorodność. Amerykanie, Francuzi, Polacy, Irlandczycy oraz dziesiątki tysięcy Chińczyków. W liczącym około 16 tysięcy studentów Stanford University już niedługo połowa będzie z Chin. Obecnie już kilka milionów chińskich studentów kształci się na kilkuset amerykańskich uniwersytetach. Przynajmniej w ten sposób Chińczycy wykorzystują miliardy dolarów zgromadzone przez Bank Centralny Chin, kraju największego eksportera świata, który w 2010 roku sprzedał zagranicznym klientom towary o wartości ponad 1,5 biliona dolarów. Wielkim sukcesem Doliny Krzemowej jest ścisła symbioza biznesu ze światem nauki. Biznes, duże korporacje i małe firmy są nieustannie obecne w zajmującej kilka tysięcy hektarów przestrzeni Stanford University. Wspaniałe obiekty sportowe na czele z nowym stadionem dla piłkarzy w wersji amerykańskiej i soccer są oazą wypoczynku i zaciętej sportowej rywalizacji. Usytuowana w centrum uniwersyteckiego campusu Hoover Tower jest wymarzonym miejscem do refleksji nad historią tego niezwykłego miejsce w Kalifornii oraz siły ludzkiego geniuszu, który w tym miejscu stworzył produkty, z których korzysta dziś cały świat. W Stanford University obecna jest także historia innych regionów świata.  Od 30 listopada 2010 roku do 29 stycznia 2011 roku w Pawilonie Wystawowym Instytutu Herberta Hoovera prezentowana była wystawa zatytułowana „KATYN Massacre Politics Morality”. Wpisy do księgi pamiątkowej świadczą, że warto było ten szczególny przykład stalinowskiego ludobójstwa na Polakach pokazać w Stanford University. Przy słonecznej pogodzie z wieży Hoover’a można dostrzec w oddali miejsca, symbole XXI wieku - siedziby najsławniejszych firm Doliny Krzemowej: Hewlett-Packard w Palo Alto - 10 pozycja na liście największych korporacji w Stanach Zjednoczonych (przychody ze sprzedaży w 2009 roku 114 miliardów dolarów), Apple w Cupertino (56 pozycja, przychody 36 miliardów USD), Cisco Systems w San Jose (58 pozycja, przychody 36 miliardów USD), Intel w Santa Clara (62 pozycja, 35 miliardów USD), Gogle w Mountain View (102 pozycja, 27miliardów USD). Każdego dnia autokary, najczęściej z grupami japońskich i chińskich turystów odwiedzają muzeum firmy Intel znajdujące się w siedzibie firmy. Muzeum to przykład znakomitej prezentacji niezwykłej kariery czarnych kryształów krzemu oraz wspaniała historia losów twórców firmy Intel Roberta Noyce i Jacka Kilby, których krzemowy produkt zmienił historię świata. Dzięki niemu ludzie na całym świecie korzystają z niezwykłych narzędzi komunikacji.

U schyłku XIX wieku Wells i Fargo zdobyli majątek i sławę wygrywając dyliżansem wyścig o szybki przekaz poczty na bezkresnych terenach tworzących się Stanów Zjednoczonych. 150 lat później w tej samej przyjaznej twórczym jednostkom dolinie rodzą się nowe wersje produktów, których ideą jest dostarczanie ludziom na wszystkich kontynentach wiedzy poprzez dostarczanie poczty - delivering mail.

*********

Okazją do poznania przez podkarpackich przedsiębiorców i uczonych „tajemnic sukcesu Silicon Valley” będą organizowane 19 maja br. w Wyższej Szkole Zarządzania w Rzeszowie, we współpracy z Rzeszowską Agencją Rozwoju Regionalnego, w ramach 15- lecia uczelni, warsztaty „Silicon Valley – czynniki sukcesu, możliwości współpracy”. Warsztaty (w języku angielskim) poprowadzą przedstawiciele firmy z Palo Alto Eurocal Group, którzy wcześniej spotkają się z uczonymi i studentami AGH oraz uczelni w Katowicach i Gdańsku.    

Autor jest rektorem Wyższej Szkoły Zarządzania w Rzeszowie. W grudniu 2010 roku wziął udział w konferencji -  Poland – Silicon Valley Technology Symposium - zorganizowanej na Uniwersytecie Stanforda w Palo Alto.

 

Artykuł ukazał  się  w Numerze 2(16)VIP Biznes&Styl, marzec-kwiecień 2011 

Galeria zdjęć