Kapitalista Marzyciel
Gdy 15 grudnia 2009 r. prototyp Dreamlinera – Liniowca Marzeń, inaczej Boeing 787 wzbił się do pierwszego w historii lotu, światowy biznes lotniczy wstrzymał oddech. Udany lot zapowiadał rewolucyjny przełom technologiczny w budowie samolotów. Dreamliner szczęśliwie wylądował, a Marek Bujny założyciel i wiceprezes rzeszowskiego Ultratechu miał powód, by otworzyć butelkę najdroższego francuskiego szampana, choć pewnie irlandzki byłby bardziej na miejscu. Ultratech jest jedyną firmą lotniczą z Polski, która na zamówienie Irlandczyków dla Dreamlinera robić będzie obudowy układów elektroniki do siłowników sterujących klapami samolotu.
Tekst Aneta Gieroń
Fotografie Tadeusz Poźniak
Słowo „jedyny” zdaje się być wpisane w działalność Ultratechu, niespełna 10-letniej firmy zatrudniającej 65 osób w Rzeszowie, Sędziszowie Małopolskim i Przeworsku. Ultratech jest jedynym na świecie producentem części, które wszystkim Boeingom 737 – najpopularniejszym na świecie samolotom pasażerskim na krótkich i średnich dystansach, pozwalają bezpiecznie wylądować. Chodzi o wahacze przedniego podwozia, bez którego to super wytrzymałego i lekkiego elementu z aluminium odpowiedzialnego za stabilizację kół samolotu podczas lądowania nie byłoby mowy o bezpiecznym posadzeniu maszyny na pasie lotniska. Już niedługo Ultratech będzie również najprawdopodobniej producentem elementów do europejskich rakiet Ariane służących do wynoszenia w przestrzeń kosmiczną satelitów.
- Zamówienia jeszcze nie mamy, ale z Francuzami z konsorcjum Astrium prowadzimy zaawansowane rozmowy – mówi Marek Bujny. – Chodzi o różnego rodzaju wsporniki mocujące detale do silników rakiet. Mówiąc żartobliwie; byłby to dla nas kosmiczny debiut, a poważnie; bardzo ciekawe wyzwanie i następny krok w rozwoju firmy wymagający dużej wiedzy, precyzji, doświadczenia, a tym samym potwierdzający naszą mocną markę w branży firm lotniczych.
Ultratech nigdy nie miał i nie ma kompleksów. - W małej firmie robimy części do największych i najbardziej znanych koncernów w branży lotniczej. I o ile jeszcze kilka lat temu zdarzyło mi się usłyszeć, że kontrahent nie do końca jest przekonany do współpracy, bo niepokoi go wielkość naszej firmy, to od kilku lat w ogóle już tego nie słyszę - opowiada Bujny.
W Ultratechu żartują, że cała kadra nabuzowana jest lotnictwem. – Na mnie od zawsze ciągle tak samo wielkie wrażenie robi ważący wiele ton samolot, który ma dwa silniki wielkości beczki do piwa, a potrafiący wzbić się w powietrze i latać – śmieje się Bujny.
Kapitalista, humanista i marzyciel
Marek Darecki, prezes WSK Rzeszów i Stowarzyszenia Dolina Lotnicza, żartobliwie nazywał kiedyś Marka Bujnego, kapitalistą. Panowie znają się ponad 20 lat, obaj zawodowo dorastali i współpracowali w WSK. Dziś Darecki jest prezesem jednej z największych firm lotniczych w tej części Europy, Bujny wybrał drogę prywatnego przedsiębiorcy stąd określenie „kapitalista”, do którego pasuje jeszcze humanista i marzyciel. Pochodzący z Sędziszowa Małopolskiego Bujny, zanim zdecydował się na elektronikę na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie rozważał studiowanie historii sztuki...
Więcej w VIP Biznes&Styl Numer 1(9) Styczeń-Luty 2010







