Podkarpacki kalejdoskop. Waldek Sosnowski.

Waldek Sosnowski: rocznik 1962. Przemyślanin zamieszkały w Krakowie. W latach 1994-2007 fotoreporter i fotoedytor „Gazety Wyborczej”, 2007-2009 fotoedytor „Polska The Times”. Fotografik, autor kilkunastu albumów oraz kilkudziesięciu wystaw. W  2001 r. wydał album „Podkarpackie”. Jest  współautorem pierwszej w Polsce publikacji „Fotografia prasowa. Historia, teoria i praktyka” .

  

            Podkarpacki kalejdoskop    

           

            Waldek Sosnowki podkreśla, że punktem wyjścia jego fotografii jest reportaż prasowy: wydarzenie, akcja, ruch, dynamika, ekspresja. Ale dodaje zaraz, że zdjęcie rodzi się w jego głowie. Wystarczy nacisnąć migawkę aparatu, aby zrealizować pierwotny zamysł. W ten sposób dziennikarski obowiązek zapisu rzeczywistości znalazł się na drugim planie. Co nie znaczy, że rzeczywistość stała się nieważna. Waldek na swoich fotogramach daje skondensowany obraz świata. Przedstawia go w takiej intensywności, w jakiej nie umiemy (nie chcemy?) oglądać go na co dzień. W ten sposób przekracza granicę rzemiosła, za którą zaczyna się sztuka. Sztuka zawsze potrafiła przekształcić banał w piękno.

             „Podkarpackie” - jego najnowszy album sprawia wrażenie kalejdoskopu. Zdjęcia eksponowane są kolejno na zasadzie montażu filmowego. Następują po sobie jak klatki filmu akcji, która przyspiesza lub zwalnia. Nagle klatka zatrzymuje się, by widz mógł kontemplować piękno przyrody, pejzażu lub zabytku. Oto przykład wzięty z tego albumu. Zdjęcie pierwsze: nieruchoma woda Sanu w Przemyślu. Zdjęcie drugie wprowadza ruch. Ubrane w biel dziewczyny powoli przekraczają rzekę Wiar - symbolizującą biblijny Cedron - podczas uroczystości odpustowych w okolicach Kalwarii Pacławskiej. Kolejne ujęcie: chasydzi podążają ulicami Leżajska na modlitwę nad grobem cadyka Elimelecha. A teraz nieruchomy kadr: porośnięta mchem skała w Bieszczadach - widok z Rozsypańca na Halicz. Wspaniały obraz dzikiej przyrody. Kolejne ujęcie: pęd psiego zaprzęgu w czasie wyścigów w okolicach Przysłupia w Bieszczadach. Następny obraz: stojący na baczność żołnierze - pożegnanie Podhalańczyków udających się na misję w Iraku. Przedostatnie ujęcie: powolny, dostojny marsz. Z szarą fasadą kościoła oo. franciszkanów kontrastuje czerwień kościelnych ornatów w czasie uroczystej procesji z relikwiami św. Walentego w Przemyślu. Zakończenie sekwencji: omszałe kamienne krzyże zapomnianego cmentarza w Brusnie Starym. Bezruch i cisza; koniec ludzkiej wędrówki, której ślady powoli zarasta las. Zatarty napis cyrylicą na krzyżu przywodzi na myśl łacińskie: „Memento mori”.

            Najnowszy album Waldka pokazuje różnorodność jego zainteresowań, które daleko wykraczają poza fotografię prasową. To punkt wyjścia do przedstawienia człowieka w wielu wymiarach. Są w „Podkarpaciu” portrety zwykłych, szarych ludzi - przede wszystkim wiernych uczestniczących w uroczystościach religijnych i obrzędach. A więc zatopionych w modlitwie chasydów, „turków” w bajecznie kolorowych mundurach zaciągających wartę przy Bożym Grobie w okresie Wielkiego Tygodnia, aktorów i uczestników misterium wielkanocnego w Kalwarii Pacławskiej, zakonnice opryskujące fotografika w czasie przechodzenia przez rzekę Wiar, kobieta idąca po rzecznych kamieniach, która sprawia wrażenie chodzącej po wodzie. Nie ma w tym albumie tzw. „przeciętnego”, „szarego człowieka” - ulubionego przez twórców wydawnictw propagandowych zwanych dziś „promocyjnymi”.

            Na specjalną uwagę zasługują pejzaże: subtelny jak z dalekowschodniej grafiki widok z Małej Rawki na Przełęcz Beskid pod Menczyłem, dzika i tajemnicza Puszcza Karpacka oraz San podczas pełni księżyca, lśniące srebrem solińskie „morze” czy dolina Wiaru w odcieniu starej sepii. Wspaniałe są portrety ptaków i zwierząt: rozpędzonych koni, bobra, sarny, dzika i niedźwiedzia, z którymi dzięki zbliżeniom możemy stanąć „oko w oko”. Do tego dodać należy widoki historycznych miast, miasteczek, wsi, pałaców, zamków, fortów, dworów, kościołów oraz cerkwi obrazujących wielokulturową mozaikę naszego regionu.

            Widać, że Waldek ma świetne rozeznanie w tym, co fotografuje. Celnie wybiera to, co warte pokazania. Unika tematów i ujęć „pocztówkowych” zestawianych tak, „aby wszyscy byli zadowoleni”. Prezentuje obiekty unikalne i słabo znane jak np. tajemniczą prehistoryczną Świątynię Słońca ukrytą w lesie koło Nowin Horynieckich, austriackie cmentarze wojenne z czasów I wojny światowej czy plebanię w Wielopolu Skrzyńskim, gdzie urodził się Tadeusz Kantor. To jego własna wizja regionu, które w takim wydaniu może przyciągnąć uwagę odbiorcy krajowego i zagranicznego (wydawnictwo posiada tłumaczenie angielskie). Teraz za promocję Podkarpacia i „Podkarpackiego” winni wziąć się wyspecjalizowani urzędnicy. Czy sprostają temu wyzwaniu?

                                               

Tekst Antoni Adamski

Fotografie Waldek Sosnowski

           

Waldek Sosnowski, „Podkarpackie”, Wydawnictwo CARPATHIA, Rzeszów 2011

Galeria zdjęć